Tradycyjne czarne mydło wytwarzane w Maroku to zdecydowanie jeden z najbardziej zadziwiających kosmetyków, jakich kiedykolwiek używałam. Teraz wiem, że prawdopodobnie nic innego nie uwolni mej cery od zbędnej warstewki naskórka oraz innych niemile widzianych niespodzianek w tak efektownym, acz łagodnym stylu(mogłabym rzec, w stylu iście dżentelmeńskim ;) )
Savon Noir działała jak wytrawny peeling enzymatyczny- delikatnie złuszcza naskórek, równocześnie oczyszczając skutecznie powierzchnię skóry. Przekonałam się osobiście o jego właściwościach kojących i uspokajających. Prawdziwe czarne mydło jest w 100% roślinne- uzyskuje się je z mieszaniny oliwy i rozdrobnionych czarnych oliwek, dzięki czemu w naturalny sposób jest bogate w witaminę E.
Przyniesie ono pielęgnacyjne korzyści każdego rodzaju skórze i jako posiadaczka nadzwyczaj kapryśnej, skłonnej do wyprysków i podrażnień cery jestem skłonna podpisać się pod tym stwierdzeniem obiema rękami :)


