Wierni czytelnicy- przyłącz się! :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minerały z Morza Martwego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minerały z Morza Martwego. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 kwietnia 2013

Gładka skóra jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? "Czarny Magik" rwie się do pomocy ;)


  Nie trzeba uciekać się do czarodziejskich zaklęć, towarzystwa czarnych kotów i kociołków, ani oswajania mioteł i wystruganych starannie kawałków drewna, aby poczuć upiększającą magię, która tak dobrze może posłużyć kobietom ;)

  Jest pewien skuteczny sposób na uwolnienie piękna skóry od prozaicznych skaz- odkryłam go stosunkowo niedawno, lecz już w pełni doceniłam walory :)

 Nie sprawił tego czarnoksiężnik, któremu żadna strona mocy nie jest obca, lecz czarne jak noc (choć w tym wypadku porównanie do czerni  morskiej otchłani byłoby słuszniejsze ;)) mydełko SPA Magik z mułem z Morza Martwego...

 Tak, wiem , że hasło "muł" może wywołać u niektórych odruch obrzydzenia ;) ale warto mieć na uwadze, że  czasami to, co pozornie nie jest takie znów ładne i czyste, może nam dodać świeżości urodzie i wzmocnić zdrowie. Zaczerpnięty z dna Morza Martwego muł, który obfituje w cenne minerały i mikroelementy, może być przykładem- Morze Martwe jest jednym z 7 naturalnych cudów świata, także nie mam nic przeciwko, aby użyczyło mi choćby cząstki swojej cudowności ;)

 

 A pragnę zaznaczyć, że kto spodziewa się po mydle niczego innego, jak skondensowanej dawki pospolitego, cuchnącego szlamu, ten jest w błędzie- z mułu do stworzenia formuły mydełka zostało wybrane tylko to, co najlepsze, a zatem łatwo przyswajalne przez skórę czyste minerały.


 Muł zaczerpnięty z Morza Martwego to silnie zmineralizowane czarne błoto pochodzenia roślinnego, odkładające się na wolnych od zanieczyszczeń spokojnych wybrzeży Morza Martwego w warunkach intensywnego parowania wody.

 Minerały zawarte w masie błotnej wyrównują naturalny bilans w skórze, regulują wilgotność skóry aby pomóc utrzymać jej optymalny poziomu nawilżenia, wzmacniają odporność skóry, intensywnie regenerują uszkodzone tkanki, regulują łojotok, wspomagają walkę z trądzikiem młodzieńczym oraz przeciwdziałają nadmiernemu rozszerzeniu porów, a także powstawaniu wągrów w przypadkach cery tłustej i mieszanej.


 Kto wyjeżdża w podróż nad Morze Martwe ten wie, że obowiązkowym elementem wypoczynku jest dokładne nasmarowanie się uzdrawiającym błotkiem- od stóp do głów! ;) Bo nie ma chyba lepszego naturalnego panaceum upiększającego, które dawałoby efekty stanowiące poważną konkurencję dla profesjonalnych zabiegów kompleksowych w najdroższych ośrodkach Spa&Welnsess :)

 Mydło marki  Dead Sea SPA Magik jest wyśmienitą alternatywą dla wymagającej i nadwrażliwej skóry alergicznej, która nie toleruje zwykłych kosmetyków oczyszczających- używam tego produktu w przeświadczeniu pełnego bezpieczeństwa, ani razu mnie nie zawiodło, za co jestem mu wdzięczna.
 Pomaga ono wyciszyć moją skórę, gdy przytrafi mi się niechcący ją podrażnić, lub nabawić alergicznych wyprysków- mojego zaufania mydło nie zawiodło, lecz dodatkowo pogłębiło :)


"Czarny Magik", " Mułek", "Czarnuszek"- jak pieszczotliwie nazywam owo mydełko...wersja zależna od nastroju ;P - jest dobrze zabezpieczony przez producenta nie tylko poprzez gruby kartonik, ale i foliową otoczkę.
 Po odpakowaniu pierwsze, co rzuciło mi się w oczy (poza kolorem ;)) był fakt, że kostka jest bardzo twarda, zbita i dość ciężka, jak na swoje niewielkie wymiary.

 Kostka (?) posiada obły kształt, przez co łatwiej i wygodniej jest się nią posługiwać. Piana wytwarzana przez mydło jest bardzo gęsta, kremowobiała, z mikroskopijnymi drobinkami piasku- odetchnęłam z ulgą, gdy to odkryłam...czarnej, czy też szarej mazi nie byłoby tak łatwo domyć ;) Zapach wydzielany przez kosmetyk jest nieznaczny, ale trzeba przyznać, że nieco duszący... na szczęście nie pozostaje na skórze po spłukaniu wodą.

 Dzięki mydłu SPA Magik zawierającym minerały z głębin Morza Martwego moja cera ma zagwarantowane regularne dopieszczanie własnymi mini oczyszczającymi zabiegami domowego SPA ;)

Cera świetnie reaguje na pielęgnację bogatą w skarby Morza Martwego- po umyciu jest jędrna, gładka i wypoczęta, co ujawnia się większą sprężystością oraz jednolitym kolorytem i zdrowym efektem rozświetlenia twarzy :) Nie mam problemu z nadmiernym przetłuszczaniem się cery, pory są dokładnie oczyszczone, przez co tendencja do powstawania wyprysków i zaskórników wyraźnie zmalała.


Skład:

 Sól sodowa oleju palmowego - 1, sól z jąder ziaren palmowych - 2, woda, gliceryna - 2, chlorek sodu - 3, sól tetrasodowa kwasu wersenowego (Tetrasodium EDTA- jedyny składnik, który mi się tutaj nie podoba...), Maris Limus (muł z Morza Martwego)*

* Czyste minerały z Morza Martwego: magnez, potas, wapń, bromek sodu, chlorki i siarczany

Numeracja oznacza źródło surowca: 1 olej palmowy, 2 olej z jąder ziaren palmowych, 3 źródło mineralne

Waga netto: 100 g, cena 24 zł w sklepie internetowym Gillian McKeith


 Jestem bardzo zadowolona z działania mojego "magicznego" czarnego mydełka- polecam go wszystkim osobom poszukującym dobrego kosmetyku upiększającego, który nie przysporzy kłopotu wrażliwej skórze alergika. Kto potrzebuje pomocy z trądzikiem, również może mieć pewność, że sięgnięcie po mydło Dead Sea SPA Magik będzie dobrym wyborem :)

wtorek, 26 marca 2013

Pachnące rajem pyszności w obłoczku śmietankowej lekkości


 Śmietankowy krem lodowy, biszkopt pistacjowy i cukrowo-różowa posypka...?

 To nie jest, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, lodowy tort mistrza cukierniczego fachu... to dzieło stworzone rękami znawczyni mydlarskiej sztuki :)

Jej wonne cuda kąpielowe nie tylko cieszą oczy i powonienie, ale i skórę, która podczas mycia doświadcza prawdziwie rajskich doznań :)


 Joanna- autorka mydlanych wspaniałości oraz bloga ( do  którego zapraszam Was serdecznie :))- potrafi sprawić, że  roślinne olejki, mineralne glinki owocowo-kwiatowe dodatki wedle prawideł samodzielnie opracowanych receptur przemieniają się w wyjątkowe kosmetyki.





  Prowadząc blog Mydła NaturalneJoanna wszystkie swoje dokonania uwiecznia w fotografii i słownym opisie, więc każdy może zachwycić się jej niebywałym talentem i precyzją pracy.

 Mydło lemongrasowe- jedno z nowych wytworów Joanny, na powyższych zdjęciach (również wykonanych przez Joannę) prezentuje się dostojnie, jak na mydlarską znakomitość przystało ;) Co prawda Joanna nie była do końca zadowolona z efektu kolorystycznego, jaki dała zielona glinka nabyta u innego niż zwykle źródła - ale cóż, tak to jest, jak się jest absolutną perfekcjonistką w swej pasji :)


 Według mnie niuans barwny to drobiazg- tak naprawdę liczy się główny obiekt zainteresowania, a zatem samo mydełko. Tak się składa, że otrzymałam kostkę, odkrojoną z bloku wypełniającego świeżutką formę "handmade", w ramach konkursowej wygranej, także mogę się podzielić swoimi wrażeniami ze stosowania :)

piątek, 8 marca 2013

Rytuał? Wiem, że również to czujesz...- Dla Kobiet w dniu naszego Święta

Paul Swan- Metamorphosis of Beauty
 Narodziny, Dojrzewanie, Starość i Śmierć... Odwieczny rytm życia nie omija kobiet, jednak wiele z nich nie potrafi się pogodzić z upływem czasu.

  Naturalna chęć przetrwania, która skutkuje potrzebą dbałości o siebie, została w obecnych czasach groteskowo spłycona przez media, wywierające bezlitosną presję wiecznej urody na ludzkie ciało- sugerując mimochodem dla własnych korzyści, iż bycie pełnowartościowym człowiekiem ogranicza się jedynie do powierzchowności.
 Wbrew wszelkim wymyślnym i sztucznie inwazyjnym zabiegom, wizerunek nie jest w stanie zastygnąć w rzeźbiarskiej pozie doskonałości...
  Lecz krzykliwy przekaz potrafi bardzo mocno wpłynąć na kobiecą wolę- w świecie, w którym nie ma miejsca na organiczne oznaki życia, takie jak zmarszczki, cellulit, blizny i rozstępy, nietrudno zatracić radość z bycia sobą takim, jakim się jest.

  Patrząc jedynie przez pryzmat ideału cielesnego piękna, doświadczając rozczarowania sobą, a przy okazji żyjąc w stresie i pośpiechu, zapominamy, jak ważna jest pielęgnacja duszy, która zaniedbywana- ubożeje.

 Możemy się sprzeciwić dyktaturze złudzeń i nagradzać siebie DLA SIEBIE , a nie dlatego, że oczekuje tego otoczenie!

 Nie pozwólmy uprzedmiotowić swojego ciała- nie jest towarem na sprzedaż, lecz areną tajemniczych procesów. Ono żywi się, oddycha, broni, dostosowuje, pragnie, czuje, zmienia... Akceptujmy i podkreślajmy nasze dobre wrodzone cechy, nie zmieniajmy ich na siłę.

Norman Rockwell- Girl at mirror
 Dziękujmy sobie za to, że jesteśmy codziennie- niezależnie od tego, czy w kalendarzu akurat wypada Dzień Kobiet ;) Spoglądajmy w nasz wizerunek odbijający się w lutrze z szacunkiem, a nie z obawą, iż znów zauważymy na nim drobiazg mącący spokój przez resztę dnia...
 Kobieta ze zwierciadła nie jest wrogiem, z którym trzeba walczyć, lecz sprzymierzeńcem, którego prawdziwe piękno nie podlega cenzurze wieku. 

Theo Van Rysselberghe- Woman in a mirror
 Trzeba dojrzeć do myśli, iż całe nasze życie jest rytuałem Natury- nie naszą własnością. Możemy na nie wpływać poprzez działanie, lecz nie jesteśmy w stanie skreślić i na nowo siebie stworzyć.

 Pogodzenie wyrazu naszej tożsamości z obrazem ciała często nadchodzi przy terapiach SPA wypełnionym kojącymi aromatami, delikatnymi wrażeniami dotyku i ciepła, które wywołają poczucie wewnętrznej harmonii, absolutnego bezpieczeństwa i samozadowolenia.
 W tym upojnym stanie łatwo o odprężający uśmiech na twarzy, bo pozytywne doznania rozpieszczą nasze zmysły- krzepiąca świadomość, że potrafimy zaopiekować się swoim ciałem, umysłem i duszą, będzie wielką nagrodą :)

 Mając w zanadrzu odrobinę wolnego czasu warto uczcić swoją kobiecość i urządzić własne, wybitnie aromaterapeutyczne rytuał relaksacyjny z udziałem soli o znamiennej nazwie Look Inside wegańskiej marki SpaRitual.

wtorek, 30 października 2012

Październikowy TAG maseczkowy- kontynuacja z pomocą minerałów


Październik dobiega końca- a z nim czas niezwykle popularnego w blogosferze TAG-u :) Chyba każdemu spodobała się propozycja Maliny- w każdym razie mnie bardzo. Jestem ciekawa, co tez nowego zacznie krążyć w listopadzie wśród blogów... ;)

 Czy wy również? :)

 Jako przedostatnią maseczkę z mojej kolekcji zaprezentuję dzisiaj maskę algową  3 w 1 typu peel-off izraelskiej marki Mineral Beauty System