Wierni czytelnicy- przyłącz się! :)

sobota, 2 lutego 2013

Poczciwy marsylski "szaraczek" :)


Utrzymując dziś francuski klimat pragnę przedstawić Wam kolejne szare mydło- tym razem rodowicie marsylskie :)
 Widoczne powyżej owinięte w celofan mydło na bazie oleju palmowego i z dodatkiem "marokańskiego złota", czyli olejku arganowego pochodzącego z biologicznych upraw, posiada uniwersalne zastosowanie, jednak osobiście polecam je zwłaszcza właścicielom skóry wrażliwej, dojrzałej, alergicznej i suchej. Można je stosować również przy chorobach skórnych, np. egzemie, łuszczycy i wypryskach.

 Przypomnę przy tej okazji, że oryginalne Savon de Marseille, przygotowywane od wieków według tradycyjnych receptur, jest produktem w 100% naturalnym produkowanym wyłącznie na bazie roślinnych olei: palmowego i kokosowego, bez żadnych sztucznych dodatków i barwników. Gotowy produkt aby uzyskał akceptację komisji i sygnaturę prawdziwie tradycyjnego wyrobu, musi zawierać koniecznie 72% roślinnych olejków. Mydło takie nie tylko jest wysokim jakościowo i niedrogim środkiem do utrzymywania higieny osobistej osób w każdym wieku- od niemowlęcego po starczy- ale również do prania ubrań z delikatnych tkanin.

 Pracownicy prowansalskiej mydlarni Savonnerie- z której pochodzi główny bohater tego posta- to grupa specjalistów o artystycznych duszach, wierzących w słuszność naturalnej pielęgnacji i szanujący mydlarski ceremoniał. W wyniku ich doświadczenia i trudu podziwiać i stosować możemy ofertę ręcznie wykonywanych i krojonych mydeł naturalnych o fantazyjnych aromatach i zaskakujących barwach.

  Mój egzemplarz marsylskiego mydła ich marki utrzymany jest w ziemistej zieleni złamanej delikatnie szarością- kolorystyka dość stonowana, jednak musicie wiedzieć, że nie wszystkie mydła z gamy są równie "grzeczne". Zdarzają się zarówno jaskrawe, nasycone barwy, jak i pastelowe odcienie, na które z przyjemnością się spogląda, gdy te spoczywają w mydelniczce ;)
 Marsylskie kostki są nie tylko naturalnie barwnym urozmaiceniem codziennej kąpieli, ale ze względu na efektowność i pielęgnacyjne właściwości taki tęczowy zestaw zdaje się być idealnym potencjalnym prezentem dla osoby, której pragniemy podarować nie tylko coś miłego, ale i praktycznego zarazem :)

  Mydło ma intensywny, słodki aromat przypominający miód wielokwiatowy- bardzo trudny do określenia... Nie spodziewałam się po szarym mydle marsylskim tak mocnej woni. Jeżeli ktoś szuka neutralnego pod względem zapachu mydła, to niestety nie ten adres ;) Mnie osobiście on nie przeszkadza jakoś szczególnie, ale ze względu na stopień naperfumowania kostki nie używam do mycia twarzy, lecz do higieny reszty ciała.


 Mydełko pieni się pod wpływem kontaktu z wodą obficie. Łagodna, kremowa warstwa piany oczyszcza skutecznie skórę, nie wysuszając jej zbyt mocno. Mimo iż skóra nie cierpi po kąpieli z udziałem marsylskiej kostki Savonnerie na odwodnienie, to jednak warto pamiętać, aby na zwieńczenie zabiegów toaletowych dostarczyć skórze hojnej dawki ulubionego olejku, masła, czy balsamu roślinnego, gdyż mydło samo z siebie nie pozostawia na skórze ochronnego filmu- jakże potrzebnego w obecnym okresie zimowym.

Kompletny skład marsylskiego mydła Savonnerie z olejkiem arganowym:

Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Aqua, Pafum, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Palm Kernel Acid, Tetrasodium EDTA, Tetrasodium Etidronate, Sodium Chloride, CI772491 (Iron Oxides), CI77492 (Iron Oxides), CI77499 (Iron Oxides), CI 77288( Chromium Oxide Greens ), Limonene, Linalool.

 Mydełko Savonnerie jest naprawdę przyzwoitym produktem o wszystkich zaletach właściwych szaremu mydłu z Marsylii. Nie dość, że cena za 100 gramową kostkę jest bardzo korzystna (ok. 10 zł w zależności od miejsca), to jeszcze naturalny i przyjazny wrażliwej skórze skład dodatkowo zachęcają mnie do dalszego zgłębiania gamy Savonnerie- do czego zachęcam również Was :)

 Mój egzemplarz mydła z arganem pochodzi ze sklepu Bazaar Pro Eco, w którym znaleźć można niemal całe bogactwo świata naturalnej kosmetyki- kto ma ochotę na podróż po tej skarbnicy, niech klika śmiało :)


28 komentarzy:

  1. Te mydełka są naprawdę fajne mam kilka tej firmy i jestem również z nich zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że również tak uważasz :) Firma istotnie godna uwagi i dająca zadowolenie z zakupów :)

      Usuń
  2. Po raz pierwszy widzę szare mydło, które naprawdę jest szare. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... właściwie to ono jest zielono-szare, ale zdjęcie nieco przekłamuje obraz na korzyść szarości ;)

      Usuń
  3. Bardzo lubię mydełka tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się z nimi chcę polubić- coś mi się wydaje, że to będzie równie ciekawy proces, jak w przypadku mydełek I Provenzali :)

      Usuń
  4. Lubię mydła w kostkach. Mydła marsylskie są jak najbardziej ok. Cała ta mydlana historia itd. Tylko nie wiem dlaczego w naturalnym mydle musi być EDTA. Staram się unikać tego składnika w kosmetykach. Wybieram raczej klasyczny alep.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wiem, co masz na myśli ;) Niestety z moich obserwacji wynika, że zwykle większość mydeł z ogólnie dobrym i naturalnym składem i stosunkowo tanich (ok. 10 zł za kostkę i mniej) jest zaopatrzone własnie w EDTA...

      Usuń
    2. Niestety :( Staram się unikać EDTA w kosmetykach. M.in. z powodu blokowania chłaniania żelaza.

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o pielęgnację ciała to korzystam zarówno z mydeł, jak i żeli pod prysznic. Lubię takie naturalne kostki. Bardzo często są one dopracowane pod kątem estetycznym:) Nie obrażam się na bliskich, gdy prezentują mi tego typu mydełka;) Dla mnie kąpiele z ich udziałem to prawdziwa przyjemność:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydlana kąpiel z naturalnymi kosmetykami... sama przyjemność :) - a jeszcze większa, gdy sprezentowana ;)

      Usuń
  6. Znam je i bardzo lubię.

    Idę oglądać ten sklep! Mam słabość do takich cudów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać Una, co Ci wpadło w oko :D

      Usuń
  7. mi się ten zapach kojarzy z męskim :) ja miałam z tej serii piżmo i jeżyny a teraz w zapasie leży paczuli :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak się porządnie w niego "wwąchać", to może i ma coś męskiego, ale nie zwróciłabym na to tak sama z siebie uwagi ;)
      A piżmo to już wybitnie "męski" zapach.

      Usuń
    2. samo piżmo może i tak chociaż ja lubię ten zapach:) ale tu są jeszcze jeżyny przez co to mydło jest trochę bardziej słodkawe w zapachu:)

      Usuń
    3. wpadaj do mnie mam niespodziankę :):P

      Usuń
  8. Wygląda super, już mi się spodobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wierz mi, że robi dobre wrażenie nie tylko przez ekran ;)

      Usuń
  9. Bardzo lubię mydła Svonerie - bardzo!
    Miłego wieczorku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę- mydlana fanka się zgłosiła :)
      Również życzę ;*

      Usuń
  10. mam takie mydełko lawendowe, pięknie pachnie, ale szkoda mi używać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, czuć tę nutkę nostalgii, kiedy pachnącej i ślicznej kostki nam ubywa... ale właśnie po to jest ;)

      Usuń
  11. Lubię mydełka tej firmy, kilka już używałam i są naprawdę świetne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ech, a ja ciągle boję się mydeł ;) Mam wrażliwą skórę i sama nie wiem, czy nie pogorszyłoby to sprawy...Zastanawiałam się nad Aleppo ale podobno u wrażliwców może zaszkodzić :( Może jednak kiedyś się skuszę na wypróbowanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. grafika mydła jest imponująca :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie mydełka co wyglądają jak małe dzieła sztuki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Marsylskiego mydła nie miałam, stosowałam jedynie Alep. Ale mam w planach jego zakup.

    OdpowiedzUsuń