Wierni czytelnicy- przyłącz się! :)

środa, 16 stycznia 2013

Prowansja, jakiej jeszcze nie znałam...


 Wiele razy na blogu poruszałam temat naturalnych kosmetyków pochodzących z francuskiej Prowansji, przedstawiałam wypróbowanych reprezentantów... tym razem pora na  Prowansję w "perłowej" odsłonie ;)

 "Perłowej", bo wiele produktów z gamy kolejnej firmy to prawdziwe perełki wśród kosmetyków pielęgnacyjnych, które bazują na czystych olejach i esencjach roślinnych.

 Marka Perle de Provence, bo o niej mowa, powstała dzięki Claude'owi de Tomasi, który wraz z pomocnikami zajmuje się wytwarzaniem oliwy z oliwek- z pasją, rygorystyczną precyzją i szacunkiem do ludzi oraz przyrody. Dzięki usilnym staraniom, aby domeną ekologicznej plantacji de Tomasi'ego była jakość, a nie ilość pozyskiwanego surowca, powstaje oliwa o rzadko spotykanej czystości i pełni swych dobroczynnych właściwości. Marka udowadnia, że możliwe jest pogodzenie tradycyjnych procesów tłoczenia na zimno oraz najnowszych technologii produkcji - umiejętnie użyte pozwalają zapobiec utlenianiu oleju i  niemal całkowicie zniwelować kwasowość produktu (wskaźnik poniżej 0,3 g / l).

 Powodzenie tej misji doceniają niemiecki BDIH i francuski Cosmebio, które sygnują i darzą swym poparciem kosmetyki  Perle de Provence, gdzie trafia owa cenna oliwa.

 W recenzji przybliżę Wam sylwetki dwóch poznanych przeze mnie kosmetyków firmy, o których zdążyłam już wyrobić sobie zdanie. Są to Dolce Natura- uniwersalny  żel oczyszczający do ciała, a zarazem szampon pozbawiony olejków eterycznych oraz znane mi dobrze oliwkowe mydło z zawartością 5% oleju laurowego.



Opakowanie kosmetyku jest dość skromne, ale przecież najważniejsze jest zawartość, a nie brawurowe zawartości podanie ;) Wydobycie owej zawartości jest bezproblemowe, bo wbudowany dozownik pozwala nam wydobyć dokładnie taką ilość, jaka zamierzamy.
 Przezroczysta, plastikowa buteleczka żelu, mieszcząca 250 ml, jest co prawda wygodna w użyciu, jednak dla samego kosmetyku w niej zamkniętego byłoby lepiej, gdyby promienie światła nie przenikały tak swobodnie do środka...
 Przydałoby się, aby projekt opakowania obejmował, jeżeli nie nieprzezroczyste, to chociaż przyciemnione tworzywo... 

 Żelowa formuła produktu należy do tych o gęstej konsystencji płynnego miodu- nawet kolor jest miodowo-złoty, także pewnie stąd to moje typowo pszczele skojarzenie ;)
 Przy kontakcie z wodą Dolce Natura pieni się słabo, aczkolwiek to nie jest wadą, która mogłaby przekreślić kosmetyk- podczas używania można niewielką dawką żelu pokryć bezproblemowo spory obszar ciała, gdyż działa on na podobnej zasadzie, co syryjskie mydła w płynie.

  Dolce Natura jest tak łagodny, że można stosować go codziennie- zarówno do pielęgnacji ciała dorosłych, jak i dzieci. Wielofunkcyjny, naturalny żel Perle de Provence będzie przydatny zwłaszcza dla alergików i atopowców. Sprzyja temu naturalny skład pozbawiony alergizujących często olejków eterycznych- ten zabieg znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia wysypki i świądu.

  Używając Dolce Natura podczas ostatniego ataku atopowego zapalenia skóry, jaki to mnie nawiedził w okresie poświątecznym, mogłam przekonać się jak delikatny potrafi być ten kosmetyk- zmniejsza łuszczenie się chorej skóry i chroni ją przed większym uszkodzeniem. Nie wysusza, nie podrażnia- wprost przeciwnie, pomaga skórze się zregenerować i niweluje dokuczliwe swędzenie.

 Żadnej dodatkowej ingerencji w pogorszenie się stanu skóry, żadnego zbędnego ataku- właśnie takim produktom warto zaufać w najtrudniejszych dla skóry chwilach :)

Skład:

Woda, Lippia citriodora destylat, amonu laurylosiarczan, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauriol sarkozynian, Sodium PCA, Glycerin, Sodium cocoyl glutaminianu tetrasodu glutaminian dioctan, dehydrooctowy kwas, alkohol benzylowy, kwas cytrynowy, chlorek sodu, hydrolizowane proteiny ryżowe, ekstrakt z liści Olea Europaea.

Mydło 5% oleju laurowego


 Tego przyjemniaczka miałam już okazję kiedyś poznać- to on, razem z całkowicie oliwkowym Aleppo dał początek moim mydlanym przygodom w syryjskim klimacie i zaszczepił do nich miłość. Stąd mam do niego pewien sentyment- aczkolwiek dziś, po wielu próbach, już wiem, że zdecydowanie najlepiej sprawuje się u mnie zawartość oleju laurowego w okolicach  50% ( czaję się teraz na mydło o większej zawartości, tj,. 70%... ale mam problem z jego znalezieniem w Polsce :( )

 Obecnie "Piąteczka" jest dla mnie za słaba, by wyleczyć pojawiające się niczym Buka w Dolinie Muminków ( i czyniące podobne spustoszenie) okresowe ataki egzemy, bądź resztki trądziku...
 Mydło zapewnia natomiast naprawdę nieskazitelny mat, dlatego przyda się bardziej osobom o mieszanej cerze w kierunku normalnej i alergicznej zarazem.
 Dla posiadaczy tłustej, skłonnej do wyprysków, a zarazem wrażliwej cery z własnego doświadczenia polecam własnie wyższy stopień "laurowości", gdyż wówczas poziom działania antybakteryjnego i przeciwzapalnego jest idealnie wyważony.

 Warto wspomnieć o wydajności kosmetyku o wadze 200 g- zacnej ;) , i o wielu możliwościach spożytkowania mydlanej kostki, która nadaje się jako zamiennik szamponu, pianka do golenia, czy też środek do prania tkanin.
 Ja jednak z licznej gamy wcieleń mydła wybieram tradycyjną- i tak już zostanie ;)

 Oto pełen skład mydła- krótki i prosty, bo nie zawiera w swojej oryginalnej formie sztucznych barwników, konserwantów, tensydów, perfum, ani innych substancji drażniących.:

olej z oliwek, olej laurowy,  soda hydroxyde, gliceryna, woda

 Kończąc mydlany temat, chcę przypomnieć ważną rzecz... Jeżeli nigdy wcześniej nie mieliście do czynienia z oliwkowo-laurowym mydłem ( a tym bardziej regularną naturalną pielęgnacją) a chcecie spróbować, uprzedzam- ze względu na całkowicie naturalny skład mydła przy pierwszym stosowaniu może pojawić się zaczerwienienie na skórze.
 Taka reakcja jest dość częsta i normalna, ponieważ skóra może nie być przyzwyczajona do tego typu kosmetyków. Zaczerwienienie po pewnym czasie znika- to oznacza przysłowiowe "przełamanie lodów" i gotowość do dalszych doświadczeń :)  Niech nie zdziwi Was też specyficzny zapach- na początku bywa, że trudno jest się do niego przyzwyczaić, lecz dla chcącego nic trudnego ;)


 Opisane wyżej kosmetyki znaleźć można w sklepie eKosmetykiNaturalne.pl które posiada pełną gamę produktów Perły Prowansji, m.in wonne szampony i żele, mydła oliwkowo-laurowe, kosmetyczne masła roślinne, hydrolatowe toniki i naturalne kompozycje naturalnych olejków... tylko mała wskazówka co do tych ostatnich- wybierajcie opakowania o większej niż 10 ml pojemności, bo jakość aplikatorów olejkowych próbek pozostawia wiele do życzenia...
 Zachęcam zwłaszcza do wypróbowania szamponów i żeli- każdy typ włosów i skóry znajdzie coś dla siebie, a ziołowe olejki ( np. konopie, rozmaryn, cedr, lawenda...) wplecione w formułą oliwkowej bazy będą nie dość, że umilać stosowanie, ale też dodatkowo pomagać w przypadku problemów :)

11 komentarzy:

  1. Wspaniała recenzja, uwielbiam Cię czytać :)
    Ten żel bardzo mnie kusi, mam również teraz skórę bardzo wybredną, wymagającej delikatnej troski, a jednocześnie skutecznego oczyszczenia.
    Mydło Alep również uwielbiam, gustuję w 25% a także 100% oliwkowym - jest mega delikatne dla skóry, zwłaszcza podrażnionej :)
    Miłego wieczoru Prozerpine :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję- ogromnie mi miło, że tak uważasz :D

      Żel w takim razie będzie dla Ciebie jak znalazł- zachęcam do spróbowania, bo tak delikatnego kosmetyku myjącego dla skóry problematycznej jeszcze nie spotkałam :)

      Usuń
  2. Muszę wreszcie wypróbować mydełko Alep, na początek może wersję 5% :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kirei, podejrzewam, że jak spróbujesz, to już nie oddasz za żadne skarby świata ;) Tylko bądź wyrozumiała dla zapachu... początki są trudne, ale warto poczekać, nos nos się przyzwyczai :)

      Usuń
  3. Aż poczułam ten zapach... ;-)

    Mydło z Alep też bardzo lubię. Właśnie to - 5% oleju laurowego.

    Zrobiłam mu właśnie zdjęcia i też o nim napiszę, bo jest warte szerokiego propagowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zajrzałam do Ciebie- piękna kolekcja i- jak zwykle ;)- piękne zdjęcia :D
      Aleppo jest zbyt dobre, aby tkwiło w niszy- trzeba mu pomagać, aby jak najwięcej osób przekonało się nie tylko o jego istnieniu, ale i o jego zbawiennym wpływie na skórę :)

      Usuń
  4. Ciekawa recenzja. chętnie wypróbuję ten żel:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz ekocentryczko :)

      Usuń
  5. Dzięki Twojej recenzji kupiłam jakiś czas temu mydełko Aleppo 50% i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, foryoybeauty- niech Ci służy, na zdrowie! :D

      Usuń
  6. mi na szczęście po pierwszym spotkaniu z mydełkiem naturalnym zaczerwienienie się nie pojawiło, więc od razu się polubiliśmy :D hehe

    OdpowiedzUsuń