Wierni czytelnicy- przyłącz się! :)

niedziela, 4 listopada 2012

"Herbaciane wieczory"- Wzniecić melodię płomieni...


 Od najmłodszych lat czuję wielką więź z przyrodą- gdy byłam małą dziewczynką, o każdej porze roku uwielbiałam włóczyć się po lasach i łąkach, przyglądać się słońcu przebłyskującemu przez liście drzew, podziwiać dzikie rośliny i- jeśli miałam szczęście- zwierzęta w ich naturalnym otoczeniu.

 Sentyment do bezpośredniego kontaktu z naturą pozostał we mnie do dziś. Wspaniale jest wiosną czuć wiatr pachnący kwitnącymi ziołami, latem chłodną wilgoć bijącą od leśnego podszytu, jesienią wspinać się na najwyższy w okolicy szczyt, by z niego podziwiać plejadę ciepłych barw, a zimą ułożyć w otoczeniu przyrody drewniane polana, rozpalić ogień i wieczorem śpiewać przy gitarze zabawne, a czasem wzruszające piosenki.

 Urokliwa mieszanka rozgrzewających przypraw i słodkich dodatków dzisiejszej herbaty jest  idealna na jesienne, bądź zimowe wieczory, i niezawodnie kojarzy mi się ze spotkaniem w gronie przyjaciół przy płonącym wśród śniegu ognisku :)


"Arktyczny ogień"  to połączenie cynamonu, imbiru, kardamonu oraz czerwonego pieprzu z pomarańczą i płatkami czekolady oraz suszu wysokiej jakości cejlońskiej herbaty. Herbata ceylon charakteryzuje się pełnym, wyrazistym smakiem i czerwono-brązowym kolorem. Już sam zapach oszałamia swą korzenno-pikantną głębią, a każdy łyk naparu niesie z sobą moc rozbudzającą wyobraźnię. "Arktyczny ogień" to propozycja dla tych wszystkich, którzy chcą rozkoszować się w chłodny wieczór intensywnym aromatem oryginalnej kompozycji herbacianej, a zarazem  rozbudzić inwencję i rozgrzać ciało.


Aby wzniecić "Arktyczny ogień", należy zalać łyżeczkę suszu przegotowaną wodą (najlepiej źródlaną lub przefiltrowaną) o temperaturze ok. 95 stopni Celsjusza i parzyć pod przykryciem 2- 5 minut.

 Równie inspirująca i rozgrzewająca, co owa herbaciana esencja, jest płyta "My Head Is An Animal" islandzkiej grupy Of Monsters and Men, która na popularności zyskała dzięki singlowi "Little Talks"


 Zaskakujące jest, jak bardzo tradycje krajów okołobiegunowych upodobały sobie fantastykę.
 Mająca w nich źródło wiara w magię natury i upodobanie do baśniowych potworów oraz bohaterów jest intensywna, a zarazem mroczna. Możliwe, że w tym zasługa życia wśród zimowego mroku i chłodu, bo wiele łatwiej jest ulec podniosłemu nastrojowi w tak silnie działającemu na wyobraźnię otoczeniu :)

Idea pierwotnej więzi z przyrodą i szacunku wobec niej żywionego, kształtuje każdy utwór z albumu "My Head Is An Animal". W naszych czasach taki pomysł na muzykę jest bardzo cenny- tym bardziej, że jest konsekwentnie realizowany z najwyższej jakości efektami.

Muzycy z pasją eksponują swe alternatywne spojrzenie na folkowe brzmienie. W rezultacie ich zabiegów powstają bogate w liryzm teksty, opowiadające o dzikich zwierzętach, zjawach i straszydłach oraz ludzkiej fascynacji nimi, przeplatanej czasem przez strach, a czasem przez zaufanie.

 Piosenki Of Monsters and Men są niezwykle nastrojowe- przywodzą na myśl  zimowe krajobrazy: bezkresne łąki i pola przykryte świeżym śniegiem, lasy ozdobione szadzią, dostojne szczyty gór i intensywnie czerwony zachód słońca... zwłaszcza teraz, gdy czeka nas dość bezbarwny i smutny listopad, aż tęskno się robi do królewsko lśniącej bieli- tak pięknie zdobiącej przyrodę :)

Posłuchajcie- czyż nie są wprost idealne do wyśpiewania przy zimowym ognisku ? :)






13 komentarzy:

  1. Ja ostatnio zapijam się zieloną herbatą z wkrojonym imbirem lub pigwą :) Na początku smak może odstraszać, ale kwestia przyzwyczajenia :) Zapraszam do siebie, mam nadzieję, że Cię zainteresuję, mimo, że dopiero zaczynam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet, jeśli jest dość nietypowa, to nie będzie mi to pewnie przeszkadzać- lubię takie nieoczywistości. Wypróbuję :)

      Dziękuję za zaproszenie, z chęcią skorzystam :)

      Usuń
  2. Nie pijam czarnej herbaty :) Twoje wieczory herbaciane są wspaniałe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D

      Ja za czarną herbatą samą w sobie nie przepadam- już dawno mi się "przepiła"- dopiero dodatki zmieniają jej charakter na łaskawszy dla mnie ;)
      Moim ulubionym rodzajem jest zielona- a jeśli znajdują się w niej kwiatowe, owocowe dodatki... to już magia :D

      Usuń
  3. Ja mam czarną herbatę z waniliowymi serduszkami "Spacer kochanków" :) Fajne kawałki... Ja bardzo lubię muzykę irlandzką, celtyckie dźwięki - jakaś tęsknota mnie wówczas ogarnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. foryourbeauty- to tak samo, jak mnie ;)

      A herbatka z Twojego opisu musi być po prostu bajkowa :D Gdzie znalazłaś takie pyszności? :)

      Usuń
  4. Twój link jest zaskakujący... Kurcze nie miałam pojęcia, ale nie zmienia to samego faktu, że kosmetyki są naprawdę dobre. Czy ta polityka musi się wszędzie mieszać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest straszne :(
      Przyjrzałam się samym kosmetykom Ahava bliżej i naprawdę nie miałabym nic przeciwko nim, gdyby nie to, że ich produkcja opiera się na - eufemizując ironicznie- nieetycznych działaniach...
      Mam wybór, więc nigdy po nie nie sięgnę.

      Usuń
  5. Bardzo lubię Twój herbaciany cykl :D

    Nie przepadam za czarną herbatą, ale na taką mieszankę pewnie bym się skusiła :)

    kawałki muzyczne świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz dziek,i Tobie mam uśmiech od ucha do ucha :D

      Czarna herbata w takim towarzystwie okazuje się nie taka zła... ;)

      Cieszę się, że przypadły Ci do gustu nuty Of Monsters and Men :)

      Usuń